O mnie

Nazywam się Dominika i mam 19 lat. Moja przygoda z pieczeniem zaczęła się mniej więcej w gimnazjum, kiedy to po raz pierwszy udało mi się zrobić coś ambitnego (tak mi się wtedy wydawało), czyli zrobić sernik z pudełka. ;P Jakie było moje szczęście, kiedy sernik nie opadł i na dodatek dobrze smakował. Pewnie wyda Wam się to śmieszne, bo niby co trudnego jest w upieczeniu na wpół gotowego ciasta? Jak tak teraz sobie o tym myślę, to również uważam, że to nie jest jakiekolwiek wyzwanie, ale w tamtym czasie, kiedy potrafiłam nawet przypalić mleko (tak! zdarzyło mi się, że zastałam je czarne ;p) uważałam, że ciasto z pudełka to moje największe życiowe osiągnięcie kulinarne. 😉

Do kuchni jakoś specjalnie nigdy mnie nie ciągnęło. Pomagać mamie nie lubiłam i nadal nie lubię. Za to zdarzało mi się gotować z przyjaciółką już od podstawówki o ile można nazwać „gotowaniem” robienie popcornu czy frytek na patelni, a czasami pieczenie ciasteczek. I uwierzcie, ale rzadko kiedy coś Nam się udawało. Do samego popcornu robiłyśmy trzy podejścia! Za pierwszym razem za mało oleju użyłyśmy i popcorn zrobił się czarny zanim wszystkie ziarenka wybuchły. Za drugim razem, sugerując się Naszym wcześniejszym błędem dodałyśmy za dużo oleju, tak, że ziarenka w nim pływały jak płatki w mleku… Trzeci raz w końcu Nam wyszło, a uprzedzając pytania czemu popcorn robiłyśmy na patelni – nie miałam jeszcze mikrofali.
Więc tak jak widać gotowanie i pichcenie nie było moją mocną stroną do czasu wspomnianego sernika z pudełka. I o dziwo od tamtego czasu piekę jak szalona i wszystko mi wychodzi!!!:D

Czemu? To dobre pytanie, które sama sobie często zadaję i na które nie znam odpowiedzi. Przyrządzanie różnych słodkości stało się nieodłączną częścią mojego życia, bez której byłoby po prostu nudno. Niemniej jednak wszystko zaczęło się (po serniku z pudełka) dzięki blogowi Doroty Moje Wypieki, skąd czerpałam inspiracje i przepisy i w dużej mierze dzięki niemu nauczyłam się i pokochałam pieczenie.
Kolejną ważną osobą, której pragnę podziękować i która była przy mnie, gdy udało mi się moje pierwsze ciasto jest mój chłopak, który zawsze pomaga mi w zakupach, w przeliczeniach składników i oczywiście w pałaszowaniu moich wypieków. :*

Założenie bloga było pomysłem, który stopniowo rozwijał się w mojej głowie, z każdą pochwałą i miłym słowem o moich wypiekach. Niestety, blog kulinarny musi zawierać także smakowite i barwne zdjęcia, a do tego nigdy nie miałam smykałki. Przynajmniej tak mi się wydaje. 😛 W momencie, kiedy założyłam bloga zaczęłam czytać różne poradniki o fotografii jedzenia w ilości hurtowej. Mam nadzieję, że z każdym postem będziecie mogli oglądać coraz to lepsze zdjęcia robione moją świeżo co zakupioną lustrzanką. 😉

Wszystkie zdjęcia na moim blogu są moją własnością. Jeżeli chcesz je wykorzystać – zapytaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

blog poświęcony wypiekom i słodkościom